Zrobić śniadanie dzieciom, ubrać, przebrać, spacer, zakupy, obiad, przebrać, pobawić się, nakarmić, posprzątać, kolacja, przebrać, wykąpać. Naczynia, pranie, rachunki, lekcje, zaprowadzić do szkoły, pomóc nauczyć się wiersza. Obowiązki, cała masa obowiązków, stres, nerwówka...
A gdzie w tym wszystkim jesteś TY?
Byłam teraz cały tydzień u rodziców i pamiętam kiedy ostatni raz tak odpoczęłam. Leżałam na hamaku, łowiłam ryby, mogłam wyjść sama na zakupy (każda mama zrozumie), byłam 2 razy na masażu, czułam że żyłam. Oczywiście, że w dalszym ciągu były obowiązki i dzieci nie były pozostawione same sobie, ale pozwoliłam sobie pomóc. Miałam głupie podejście do tego, że ktoś nie powinien wyręczać mnie w niektórych sprawach, że przecież to należy do mnie - nic bardziej mylnego. Przecież raz na jakiś czas można wyluzować, skorzystać z oferowanej pomocy, przestać się wszystkim przejmować.
Później na weekend był mąż, wymęczyliśmy dzieci tak, że wieczór był tylko dla nas. Długa relaksująca kąpiel, napiliśmy się piwa (dla troskliwych, nie karmiłam po nim Tomka, mam zamrożone swoje mleko na wszelki wypadek i nie stała mu się krzywda. Nie upiliśmy się), pół nocy przegadaliśmy jak za starych dobrych czasów, rano marzyliśmy o tym, żeby jeszcze pospać, ale było warto.
Wiem, że nie każdy ma tyle szczęścia, że ma pomoc rodziny, ale nie mam na myśli tego, żeby 'pozbyć się' dzieci i zrobić coś, bo przecież z nimi również można pomyśleć o sobie. Daj im się wyszaleć, wieczorem pójdą spać, a Ty weź gorącą kąpiel, nałóż maseczkę na twarz, pomaluj paznokcie, zostaw dzieci z mężem i idź na zakupy i chociaż ten jeden raz omiń szerokim łukiem dział dziecięcy i kup coś sobie. Zostaw naczynia i poleż przed telewizorem, czy poczytaj książkę. Pomaluj się, wyprostuj włosy, ubierz ładną sukienkę, poczuj się kobietą i pamiętaj, że nie jesteś tylko matką, ale kobietą, żoną. Nie musisz iść z mężem do kina, możecie zrobić sobie wieczorem popcorn i obejrzeć jakiś film, razem. W wolnym czasie realizuj swoje pasje, nie odkładaj siebie zawsze na potem, bo zawsze będzie coś. To że nie wyprasujesz dziecku śpioszków (które i tak się pogniotą) nie czyni z Ciebie złej matki, to że pomyślisz o sobie. Nie mówię, że codziennie, żeby zapuścić mieszkanie, zaniedbać dzieci i zająć się sobą, ale raz na jakiś czas.
Uwierz mi, że to tak bardzo 'naładowało' mnie, że czuję, że żyję, każdej z nas jest to potrzebne.
Mamo, zrób coś dla siebie, bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci.
A gdzie w tym wszystkim jesteś TY?
Byłam teraz cały tydzień u rodziców i pamiętam kiedy ostatni raz tak odpoczęłam. Leżałam na hamaku, łowiłam ryby, mogłam wyjść sama na zakupy (każda mama zrozumie), byłam 2 razy na masażu, czułam że żyłam. Oczywiście, że w dalszym ciągu były obowiązki i dzieci nie były pozostawione same sobie, ale pozwoliłam sobie pomóc. Miałam głupie podejście do tego, że ktoś nie powinien wyręczać mnie w niektórych sprawach, że przecież to należy do mnie - nic bardziej mylnego. Przecież raz na jakiś czas można wyluzować, skorzystać z oferowanej pomocy, przestać się wszystkim przejmować.
Później na weekend był mąż, wymęczyliśmy dzieci tak, że wieczór był tylko dla nas. Długa relaksująca kąpiel, napiliśmy się piwa (dla troskliwych, nie karmiłam po nim Tomka, mam zamrożone swoje mleko na wszelki wypadek i nie stała mu się krzywda. Nie upiliśmy się), pół nocy przegadaliśmy jak za starych dobrych czasów, rano marzyliśmy o tym, żeby jeszcze pospać, ale było warto.
Wiem, że nie każdy ma tyle szczęścia, że ma pomoc rodziny, ale nie mam na myśli tego, żeby 'pozbyć się' dzieci i zrobić coś, bo przecież z nimi również można pomyśleć o sobie. Daj im się wyszaleć, wieczorem pójdą spać, a Ty weź gorącą kąpiel, nałóż maseczkę na twarz, pomaluj paznokcie, zostaw dzieci z mężem i idź na zakupy i chociaż ten jeden raz omiń szerokim łukiem dział dziecięcy i kup coś sobie. Zostaw naczynia i poleż przed telewizorem, czy poczytaj książkę. Pomaluj się, wyprostuj włosy, ubierz ładną sukienkę, poczuj się kobietą i pamiętaj, że nie jesteś tylko matką, ale kobietą, żoną. Nie musisz iść z mężem do kina, możecie zrobić sobie wieczorem popcorn i obejrzeć jakiś film, razem. W wolnym czasie realizuj swoje pasje, nie odkładaj siebie zawsze na potem, bo zawsze będzie coś. To że nie wyprasujesz dziecku śpioszków (które i tak się pogniotą) nie czyni z Ciebie złej matki, to że pomyślisz o sobie. Nie mówię, że codziennie, żeby zapuścić mieszkanie, zaniedbać dzieci i zająć się sobą, ale raz na jakiś czas.
Uwierz mi, że to tak bardzo 'naładowało' mnie, że czuję, że żyję, każdej z nas jest to potrzebne.
Mamo, zrób coś dla siebie, bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci.
Komentarze
Prześlij komentarz